poniedziałek, 10 lutego 2020

5 Rzeczy, których nie potrzebujesz w domu !




1. Sterty bibelotów na meblach - figurek, obrazków, gadżetów, pamiątek. Zwykle to sprawia wrażenie nieporządku. Wiecie jak to jest kupisz słonika niby mały i uroczy do tego pamiątkowy. Ale tak naprawdę tylko stoją i nic z nimi nie można zrobić. Wycieramy z nich kurz i stoją dalej, jedna obok drugiej. Czy jest sens ich kupowania ? Czy stawianie kolejnej figurki, która będzie stać miesiące czy lata jest dobre i potrzebne ? To już zostawiam Wam. Ja miałam kiedyś stado aniołków - dostałam je kiedyś i musiałam z nich ścierać kurz. 

2. Stare książki i zeszyty ze szkoły podstawowej czy średniej. Cały czas się mają przydać, ale tak naprawdę nigdy się nie przydają. Leżą tylko w szafie i czekają na czas, który nie nadejdzie. Czy naprawdę sięgniemy po zeszyty czy książki z podstawówki czy liceum ? Nie wiem, moje doświadczenie mówi, że nie. Moje zeszyty i książki, ba nawet kserówki ze studiów leżały i powodowały uginanie się regałów. Nie wiem po co to trzymać :P

3. Serwetki papierowe. Nie wiem czy ktoś je używa ? Sama się zastanawiam czy w domu ktoś używa serwetek papierowych? Bo gdzieś na mieście rozumiem, że są serwetki kiedy na szybko chcemy gdzieś zjeść czy wziąć przysłowiową zapiekankę na wynos. Serwetki się przydają. Ale w domu ? Nie wiem jak jest u Was, ale u nas kiedy nie ma gości to serwetki są zbędne. Używamy ręczników papierowych, ściereczek kuchennych, mokrych chusteczek czasem. Osobiście mam 5 zestawów serwetek, które leżą dobrych 5 lat - są piękne w ciekawe wzory. Tak właśnie leżą i czekają.

4. Torby i walizki. Wiadomo, że czasem trzeba gdzieś wyjechać, ale po co mieć kilka walizek i toreb podróżnych ? Leżą one większość czasu i zajmują ogrom miejsca. Zwykle niestety w sklepach są promocje typu kup dwie a dostaniesz coś tam. Jaki jest sens potem upychania tych walizek i toreb po kątach. Raz pamiętam byliśmy w dość ekskluzywnym hotelu - przyjeżdża jakaś nowa rodzina na wczasy. Meldują się itd i za chwilę wnoszą z auta 4 wielkie torby z IKEA pełne rzeczy wiecie te zwykłe niebieskie. Normalnie strasznie byłam w szoku, ale tak sobie myślę, że to świetny patent. Wszystko pod ręką, a po wczasach składasz torbę i gotowe. Oczywiście są wyjątki np loty samolotem, ale że nigdy nie leciałam to walizka mi nie jest potrzebna :)

5. Nadmiar ręczników. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa - pawlacz pełen ręczników - moja mama miała ich multum. W sumie nadal ma ale mniej - po wspólnej selekcji. Ręczniki mniejsze, większe, pośrednie, jeszcze mniejsze. Generalnie i tak używało się tych najmilszych więc reszta byłą upychana w kąt. Kiedyś kupiłam dzieciom dwa ręczniki w IKEA. Bardzo ładne takie po prostu miłe w dotyku z fajnym włosiem nie za długim. Po 2 latach wyglądają one jak ścierki. Przebarwiły się wiele razy, print zblakł. Generalnie wstyd powiesić przy gościach. Mimo, że fajne bo duże i poręczne i w taki wzór dość bogaty więc plam nie było prawie widać to jednak zużycie widać gołym okiem. Warto więc pociąć je na mniejsze ściereczki i zużyć, a kupić nowe, przyjemne w dotyku, nie wysłużone. No i po co nam 10 ręczników na osobę ? Nie ma to sensu. 

CO myślicie ?

Moją uwagę zwrócił ostatnio producent standów kartonowych ST-Print. Trochę było mi to potrzebne do pracy więc potrzebowałam na szybko zrobić rekonensans stojakowy. Efektowne i estetyczne stojaki reklamowe to łatwy w użyciu i tani sposób na to, by określony asortyment nie umknął uwadze klientów. Jak pewnie wiecie kupujemy oczami. Czyli wszystko co znajdzie się na półce na poziomie naszych oczu będzie automatycznie dla nas bardziej atrakcyjne niż coś co wala się gdzieś przy podłodze. Są stojaki półkowe, podłogowe, nabiurkowe, płaskie, totemy. No jest tego ogrom. Zakupy zwykle większość z nas robi impulsywnie więc takie reklamy w krótkim czasie zwiększają sprzedaż danej firmy. Jeśli nie wierzycie w ich rezultaty to wejdźcie do jednej z drogerii i rozejrzyjcie się. Na pewno znajdziecie sporo tego typu standów. Warto o tym pomyśleć mając firmę. 



28 komentarzy:

  1. Takich bibelotów z mebli już dawno się pozbyłam. Ale do zeszytów z liceum mam sentyment :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Twój post i zgadzam się z Tobą w 100% i dołożyłabym jeszcze do tego zbyt dużą ilośc plastikowych pojemników z pokrywkami...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z bibelotami zgadzam się w 100%. Ja dopiero uczę się minimalizmu w otoczeniu,ale faktycznie nadmiar przedmiotów szkodzi. Co do papierowych serwetek to niestety jestem od nich uzależniona. Bardzo lubię robic różne stylizacje stołów , a serwetki są taką kropką nad i :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Amei a sugestão ♥️,a mesa é muito bonita também.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś układanie drobiazgów na półkach było moją zmorą. Ale już to ograniczyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja akurat lubię figurki na komodzie, nie wyobrażam sobie, żeby miały stać puste

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie to zbędne rzeczy, choć jeśli ktoś ma naprawdę fajne i ciekawe pamiątki to zawsze miło to się ogląda

    OdpowiedzUsuń
  8. Totalnie się z Tobą zgadzam. moja mama i babcia też miały szafy pełne ręczników, zapakowanych w ładne pudełka i wstążki (oczywiście dostały na jakieś urodziny czy coś) a ciągle używały tych samych, wyświechtanych już ręczników. Kiedyś przemówiłam mamie do rozsądki i powiedziałam, że to ani ładne ani przede wszystkim higieniczne więc wymieniła stare ręczniki na nowe :P co do reszty punktów się również zgadzam choć na szczęście niewiele z nich mnie dotyczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyznaję, że walizki i ręczniki mam, ale reszty rzeczy zupełnie nie potrzebuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem strasznym chomikiem dlatego tych bibelotów dużo mi się nazbierało. Część zabrałam do nowego mieszkania a resztę zostawiłam w starym domu. Walizek mam kilka a rzadko wyjeżdżam. ścierek i ręczników też mam mega dużo. Co najmniej połowa jest nowa, nigdy nie używana. ścierek jest pewnie ze 80 i nie żartuje. Odwyk od zakupów by mi się przydał, tego co mi się kiedyś na pewno przyda nie chce się pozbywać

    OdpowiedzUsuń
  11. oj u mnie jest sporo serwetek, ale w sumie często też mamy gości i w sumie sami czasem używamy jak jemy jakiś ładniejszy obiad z winem czy coś :)
    zgadzam się co do pamiątek, masakra moja mama ma tego multum i nawte posprzątać się nie da bo weź ściągnij wsyztsko i ułóż od nowa ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy post.
    Tak się zastanawiam hmmm,i stwierdzam, że jest ze mną wszystko okej ;).
    Słoników, dupereli - brak. Stare zeszyty też - nie ma. Ręczników mi brakuje, więc muszę dokupić, a walizki, czy torby w piwnicy. Te pierwsze służą za, pudla na przechowywanie - ale wiesz czego? Haha starych książek i zeszytów córki :D.
    A jednak wydało się mam jeszcze nie potrzebne rzeczy i zabawki - dużo zabawek do wyrzucenia (z tym jest najtrudniej).
    A i jeszcze serwetki - posiadam, zawsze kupuję by udekorować stół na jakieś urodziny i inne okazję;).
    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie wszystkie te rzeczy nie są nam potrzebne ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do niepotrzebnych bibelotów - święta racja! Swoich pozbyłam się już dawno, dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie w szafce leżą stare zeszyty książki, zeszyty ze szkoły, chyba nawet jeszcze z gimnazjum. Najwyższy czas zrobić z tym porządek. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważam, że masz całkowitą rację. Ludzie otaczają się mnóstwem niepotrzebnych przedmiotów, a nuż widelec się przyda. Otóż nie. Ja jestem zdania, że jeśli coś leży w szafie i ja tego nie używam choćby miesiąc, to po miesiącu idzie do kosza albo komuś oddaje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ręczników mam zdecydowanie za dużo, podobnie jak pościeli, bo co rusz ktoś daję w prezencie. I chyba większość z nas tak ma :P
    Bibelotów nie kumuluję, bo nie mam miejsca i nie mają racji bytu u mnie. Co do walizek mam tyle ile konieczne, nic ponad stan. Musimy kupić nowe, bo te co mamy mają milion lat i nie są w dobrej kondycji, ale zakup wciąż odkładamy na później.Serwetki używam tylko jak goście przychodzą, więc w zapasie jakieś opakowanie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej, rzeczywiście! Książki i zeszyty z technikum "niby się przydadzą", ale leżą i się kurzą ;c

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Good points. I know people that have too many towels in their house :-|

    OdpowiedzUsuń
  20. Używam serwetek i korzystam z walizek. Bibeloty czy figurki - nie. Czasami świąteczne, ale minimalizm.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kilka lat temu podczas przeprowadzki pozbyłam się wielu rzeczy i wcale nie odczuwam ich braku, więc dobrze od czasu do czasu zrobić przegląd i pozostawić to co naprawdę jest nam potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O tak! Te zeszyty ze szkoły! Kurcze - że niby pamiątka, że szkoda, że się przyda.... ble ble ble. Trzeba zrobić porządek.

    OdpowiedzUsuń
  23. Totalnie się zgadzam odnośnie punktu pierwszego!!! I drugiego w sumie też! U mnie akurat serwetki papierowe się sprawdzają - ale takie zwyczajne, białe, nie jakieś bardzo fancy ;) I ja akurat cierpię na braki ręczników i braki... ścierek kuchennych! Ale dokupię w swoim czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie zbędne graty i przedmioty to uwielbia moja teściowa. Chyba młodsze pokolenia są już bardziej świadome.

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam się, że nie warto magazynować na półkach zbędnych bibelotów itp. Sama już się ich w większości pozbyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie mogę się zgodzić tylko z torbami i walizkami. Może nie jest ich potrzebna cała sterta, ale możliwość wyboru wielkości walizki, czy plecaka do wyjazdu jest bardzo ważna w dobrej organizacji. Pod całą resztą podpisuje się rękami i nogami :D a punkt pierwszy trafiony w pełni - nienawidzę bibelotów, które zbierają tylko kurz.

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz racje, u mnie też pełno bibelotów i stare zeszyty na strychu. Chyba czas na porządki ...:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.