poniedziałek, 6 grudnia 2021

Ulubieńcy miesiąca



Dziś chciałam Wam pokazać moich ulubieńców miesiąca - listopada, ale nadal stosuję te produkty więc tez częściowo grudnia. 

Kosmatyki Weleda znam od lat - używaliśmy z dziećmi serii żółtej z nagietkiem. Swego czasu miałam też serię zieloną ale to był krem skin food light. Tym razem potrzebowałam czegoś nowego bo po prostu poprzednie kremy mi się pokończyły. 

Jeśli chodzi o krem to mam wersję tym razem Weleda Skin Food Rich Intensive Skin Care Face & Body 75ml. Jest to roślinny krem nawilżający do skóry suchej, szorstkiej i popękanej. Krem jest bardzo gęsty i ma białyawo-żółty kolor. Po wyciśnięciu wpracowany w skórę w miarę szybko się wchłania nie zostawiając białego filmu. Skóra natychmiast staje się mocno nawilżona i odżywiona - jest widoczna na niej poświata ze zdrowym połyskiem. Krem umieszczono w małej tubce o pojemności 30 ml. Można śmiało zabrać go do torebki bo opakowanie jest bezpiecznie zamykane na klik. Krem świetnie nawilża przesuszoną skórę - głównie stosuję go na twarz mimo mojej mieszanej cery mam sporo suchych miejsc i zimą lubię takie mocniejsze nawilżenie. Opakowanie ma ciemniejszy zielony kolor niż krem skin food light który już mi się skończył. 

Drugi produkt to Skin Food Body Butter czyli masło do ciała. Ma ono przedziwną konsystencję bo w słoiczku wygląda na zbitą i gęstą - łatwo nabiera się na palec i po aplikacji na dłoń nie spływa i nie ześlizguje się z niej. Natomiast po rozsmarowaniu praktycznie momentalnie się wchłania. Wydawało by się, że tak gęste i bogate masło zostawi ciężką powłokę na skórze i będzie na niej godzinami siedzieć. Nic bardziej mylnego - wchłanianie jest ekspresowe kilka ruchów ręką i produkt mamy już wpracowany w skórę, nie ma efektu tłustej nasmarowanej olejem skóry. Wręcz skóra jest świetnie nawilżona i odżywiona ale przy tym nadal lekka. Masło umieszczono w ciężkim słoiczku ze szkła. Bardzo łatwo się nim operuje - nie ma problemu z odkręceniem czy wydobyciem produktu. Zwróciłam też uwagę na sporą wydajność -mam poczucie, że nakładam małą dozę i wystarcza to na sporą powierzchnię skóry. 

Jeśli chodzi o zapach to jest równie pzyjemny jak kremu - te zapachy Weledy zawsze mnie urzekają - są tak soczyste i piękne, a jednocześnie nie są sztuczne. Mam wrażenie jakby obok mnie wyciskano jakiś świeży soczysty orzeźwiający owoc. Generalnie zapachy zawsze mają u mnie zwykle duże znaczenie. Nawet jeśli sobie będę wmawiać, że nie interesuje mnie zapach to jednak jest on ważny. Kiedy jest sztuczny i mocny to niestety niezbyt dobrze działa na moje migrenowe skłonności. Tutaj to czysta przyjemność z wąchania i produktów i skóry nimi nasmarowanej. Jeli macie przesuszona skórę czy to twarzy czy ciała - podobną do mojej czyli na twarzy mieszaną, a na ciele ze skłonnościami do suchości to mogę Wam te produkty polecić. Zdecydowanie mam wielką przyjemność z ich stosowania.

Znacie te produkty?
 

Post powstał przy współpracy z marką Weleda. 






 

8 komentarzy:

  1. Co tam kosmetyki, jaka przepiękna podstawka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze kremu z tej firmy. Całkiem fajne produkty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło do ciała Weleda jest cudowne, sprawdza się u mnie świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się szczerze mówiąc zapatrzyłam na biżuterię :) jest cudna. Co do kosmetyków nie używałam, na razie mam spore zapasy :)
    Pozdrawiam Kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne jest to Masło Skin Food. To prawda że ma przedziwną konsystencje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam, ale wyglądają obiecująco.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.