czwartek, 26 kwietnia 2018

Parownica ręczna Philips - moja opinia



Zastanawiałam się długo zanim zdecydowałam się wypróbować parownicę ręczną Philips. Wynika to z tego, że nie lubię prasować. Prasowanie kojarzy mi się z wyciąganiem deski do prasowania i długim nagrzewaniem żelazka. Miałam jednak upchaną po brzegi szafę, którą wypadało uporządkować a w niej sporo lekkich bluzek, koszul i sukienek. Z tego względu stwierdziłam, że przetestuję urządzenie i przy okazji ogarnę jakoś szafę.

Na moim instagramie @madziakowo pokazywałam testy na żywo parownicy. Sprawa jest prosta - zakładamy na dłoń rękawicę dołączoną do zestawu, żeby się nie poparzyć. W drugiej ręce trzymamy parownicę i tak prasujemy w pionie bluzkę powieszoną na wieszaku. Wcześniej oczywiście nalewamy do zbiorniczka wodę i włączamy urządzenie do kontaktu. To my naciskamy przycisk z parą nic więc nam nie leci niekontrolowanie.

Producent sugeruje, że jedno napełnienie zbiorniczka na wodę wystarcza na uprasowanie jednej bluzki. W moim przypadku wystarcza na więcej.

Najbardziej podoba mi się parownica podczas prasowania swetrów. Mam kilka kaszmirowych sweterków, których boję się prasować, tutaj wszystko pięknie jest wyprasowane dzięki właśnie parownicy.

W ogóle jeśli boicie się dotknąć żelazkiem jakiś materiał polecam parownicę. Jest ona bezpieczniejsza dla materiałów!

Możemy ją przybliżyć do ubrania bardziej lub mniej wszystko zależy od nas i od materiału jaki prasujemy.

Nie ukrywam, że najłatwiej i najszybciej prasuje się rzeczy z cienkich lejących się materiałów. Jeśli dana rzecz ma jakieś skomplikowane przeszycia czy elementy parownica sprawdza się tu świetnie. Nie trzeba ślęczeć nad każdym drobiazgiem (elementem) na bluzce - tutaj ogarniamy większość detali za jednym razem. 

Sama w sobie parownica nie jest bardzo ciężka, nigdy nie zdarzyło mi się, że zaczęła mnie boleć ręka od jej trzymania. Dla mnie to świetny produkt, którym jestem oczarowana. 

Producent sam uprzedza, że nie zastąpi ona żelazka. Jeśli mamy rzecz z grubego materiału to siłą rzeczy żelazkiem poradzimy sobie z nią lepiej. Podoba mi się takie uczciwe podejście do tematu.

Osobiście mogę polecić ten produkt jeśli w waszej szafie macie sporo rzeczy z cienkich materiałów - koszule - lekkie bluzeczki, swetry, sukienki i spodnie lekkie to będzie dla Was strzał w 10tkę.

Parownica nagrzewa się w kilka sekund, a prasowanie trwa chwilę. Dzięki niej pół szafy wywaliłam przeglądając swoje rzeczy po zimie, a pół wyprasowałam i będą mi służyć  dalej :)

PONIŻEJ NAGRAŁAM KRÓTKI FILM :)







15 komentarzy:

  1. Zastanawiam się nad kupnem tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna sprawa i myślę, że u mnie by się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że zakup się opłacił :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Muszę taką parownice mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ulala i ja chcę taki sprzęcior.

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna myślę nad tym urządzeniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze wiedzieć jak się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę szkoda, że nie radzi sobie z grubszymi materiałami, bo takie cienkie i ich prasowanie to dla mnie chwila moment. Gorzej z grubszymi materiałami czy bardziej opornymi jak len.

    OdpowiedzUsuń
  9. mam wiele cieniutkich bluzek, których nie pracuję żelazkiem a gdy się pogniotą muszę je od nowa prać i suszyć wisząc. taka parownica byłaby dla mnie idealna

    OdpowiedzUsuń
  10. zawsze chciałam przetestować :) nie lubię prasować i może dzięki temu urządzeniu by się to zmieniło

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałabym wypróbować taki sprzęt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurcze - ciekawa jestem tego urządzenia - na pewno jest super! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.