wtorek, 16 stycznia 2018

Buble kosmetyczne 2017 roku





Niestety nie posiadam już tych produktów, albo wyrzuciłam albo oddałam. Dodam jak zawsze, że to co się nie sprawdziło u mnie, nie oznacza, że tak będzie u was. Może nawet to wasi ulubieńcy, różnie bywa.

Lecimy.

1. Estee Lauder DayWear BB - miałam go w najjaśniejszym kolorze, przyznaję, że kupiłam oglądając internetowe swatche. Zachciało mi się po prostu kremu BB jakiegoś z wysokiej półki, no to kupiłam. Niestety był beznadziejny - najjaśniejszy kolor był soczystą pomarańczą na twarzy. Ani to kryło, ani wyrównywało koloryt - po prostu zero krycia, równie dobrze mogłam się posmarować sokiem z pomarańczy czy może lepiej marchewki. No tragedia kompletna jak dla mnie. Wiele tańszych marek ma lepsze produkty tego typu. Wykończenie na twarzy niczym kosmetyki dołączane do bravo girl. Nie polecam.



2. Baza z wibo - niestety nie radziła sobie kompletnie z moimi opadającymi powiekami. Nie trzymała cieni, nie robiła nic. Dodatkowo nieporęczne opakowanie ciężko włożyć palec i zaaplikować jakąś sensowną ilość na skórę. Szybko zrobiła się gumowata i się zwyczajnie popsuła. A opakowanie samo w sobie w rzeczywistości bardzo tanio wygląda, nie wiem kto postawił na ten design bo na żywo po wyjęciu z kartonika nie zachęca do użytku. Chciało by się powiedzieć plastik fantastik.



3. ISANA summer feelings mydło do rąk, które za każdym razem sprawiało, że musiałam myć umywalkę bo była ubrudzona na fioletowo. Czy ktoś lubi myć codziennie umywalkę ? Raczej nie :) Wspominam je jako mały koszmarek niestety. Ponieważ kosmetyków nie lubię wyrzucać to męczyłam się z nim niemiłosiernie z dnia na dzień czując jak rośnie moja irytacja. Oczywiście inne ich mydła lubię i kupuję ;)




4. Maska Czysta Glinka Loreal - bardzo lubię glinki, moja mieszana cera jest wręcz idealna do tego typu produktów. Niestety ta konkretna glinka właściwie maska była bardzo mocno perfumowana, nie mogłam znieść tego zapachu nawet te kilkanaście minut. Dodatkowo łzawiły mi od niej oczy mimo, że zawsze omijam je szerokim łukiem jeśli chodzi o aplikację. Czarna wersja podobnie, więc więcej wersji nie zamierzam testować. 



5. lakier do paznokci Yves Rocher - dokładnie kolor szary, niestety nie znajduję już tego odcienia na stronie firmy więc pokazuję poglądowo jak wyglądała buteleczka. Lakier wyglądał pięknie, miał boski kolor i konsystencję lśniącej nieco gumowej tafli na paznokciach, ale oczywiście pobił wszelkie rekordy i po 2 godzinach zaczął schodzić. Schodził płatami - kiedy złapałam za jego naderwany kawałek i pociągnęłam cały zszedł z paznokcia bez najmniejszego wahania (zarówno przy pokryciu jedną warstwą jak i dwoma, o trzech nawet nie chcę marzyć ;). 


6. Holika holika - wielofunkcyjny żel aloesowy - produkt, który ma nawilżać oraz łagodzić nie robi dla mnie nic z tego. Aplikowałam go na prawdziwe podrażnienia typu wytarty od kataru nos, podrażnione po depilacji nogi - i co ? Jedno wielkie szczypanie, swędzenie, pieczenie. Nigdy więcej. Dodatkowo opakowanie choć ładne to niestety przy nakrętce pękło i z każdym użyciem robiła się coraz większa dziura. Nie polecam niestety. 

Znacie te produkty? CO o nich myślicie ?

PYTANIE DO WAS 

Koleżanka dostała tzw nietrafiony prezent w postaci bonu do wykorzystania w salonie YASUMI w Warszawie za 600 zł, można za to wykupić tam zabieg lub produkty czy też sprzęt. Chce go (cena do dogadania)  sprzedać żeby nie przepadł po prostu.  

Dajcie znać jeśli jesteście zainteresowane na maila rossnett2@tlen.pl ja przekażę dalej.



22 komentarze:

  1. lakiery z YR bardzo lubię ale niestety nie każdy kolor jest trwały ;/ no i też z jakością poszczególnych kolorów bywa różnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale wtopa z tym kremem BB... Pewnie jeszcze tani nie był :/ Poza tym znam żel HH i u mnie nic takiego nie miało miejsca a i maskę L'oreal wspominam całkiem nieźle ;) Ale wiadomo - nie wszystko sprawdza się u wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kocham żel HH może frafiłaś na trefny egzemplarz ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie polubiłaś się z żelem Holika. Słyszałam, że aloes uczula bardzo wiele osób, może to jest powodem podrażnień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam teraz bazę Wibo. Nie jest zła, ale na pewno do niej nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obecność żelu aloesowego mnie zaskoczyła, wiele osób go chwali i ciężko znaleźć negatywną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda tego aloesu, bo właśnie w końcu go kupiłam po tych wszystkich zachwytach :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam lakier Yves Rocher, ale już zupełnie nie pamiętam, czy długo się utrzymywał. Aż tak źle jak u Ciebie pewnie nie było, bo bym zapamiętała. Że Holika Holika używam i u mnie nigdy nie było szczypania. Po depilacji przynosi trochę ulgi, ale używam depilatora, więc potrzeba mi raczej chłodku kosmetyków niż nawilżenia. Dla mnie hitem nie jest, taki trochę nijaki. Wolę że Mizon, który świetnie łagodził swędzenie bąbli po komarach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Żel Holika Holika bardzo sobie chwalę, a na temat Isany mam takie same spostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na swój żel holika holika. W końcu ;) zobaczę jak u mnie się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tych produktów.
    Ta maseczka z Loreal to jakieś nieporozumienie. Nie miałam, ale czytałam skład, który totalnie nie powala. Lepiej kupić zwykłą glinkę i cieszyć się jej działaniem w 100%

    OdpowiedzUsuń
  12. nie znam nikogo chętnego na bon. niestety. różne opinie krążą o tym żelu Holika holika , ja się jednak wycofam i nie zamówię go, nie akceptuję szczypania po użyciu czegoś co ma łagodzić

    OdpowiedzUsuń
  13. Też testowałam maseczkę z glinką od Loreal. Pierwsze wrażenie negatywne, natomiast później okazała się być ok. W działaniu nie jest to rewelacja, ale bublem bym jej nie nazwała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry wpis! Zwykle czytam o produktach, które warto kupić, a tu taka niespodzianka. Bardzo dobrze, że tworzysz takie posty :) Wiadomo, to jest kwestia umowna - jednym będzie coś pasować, innym nie. Ale warto pisać o tym :)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie żel aloesowy najlepiej działa na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie aloes się sprawdza, ale miałam jeden krem koloryzujący z Estee Lauder i też skończyłam jako totalna pomarańczka :D

    OdpowiedzUsuń
  17. kurcze a ja chciałam kupić ten aloesowy ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie ta glinka Loreal się spisuje, ale wolę czerwoną.
    Isanę miałam i nie barwiła mi aż tak umywalki na szczęście :)
    A ten krem BB estee lauder szkoda, że taki felerny :/ polecam Ci spróbować BB skin perfection jeśli jeszcze są i cc lumene.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja jeszcze nie miałam żadnych z tych kosmetyków. Ale fajnie że zrobiłaś taki post ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. mydło z Isany mi się podobało. Baza pod cienie Wibo ładnie współgra z moimi cieniami. A żel aloesowy jest niezastąpiony na oparzenie i przetarcia, odparzenie itp. :) jak widac ile ludzi tyle opinii

    OdpowiedzUsuń
  21. ja jeszcze na szczęście nie miałam do czynienia z tymi kosmetykami, ale będę miała Twój post na uwadze. Dziwi mnie tylko że ten żel aloesowy tutaj się znalazł bo wszyscy go tak wychwalają ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za każdy komentarz :)

Proszę o niespamowanie linkami.

W razie pytań zapraszam do kontaktu, mój adres e-mail to rossnett2@tlen.pl


SZABLON BY: PANNA VEJJS.